h1

Korba, którą kręcę

29 styczeń 2007

Jedno z ciekawszych doświadczeń, owocujące szczególnie w sferze fizycznej człowieka. Otóż zauważyłem, że jeśli komuś na czymś zależy, ma absolutną chęć, aby to zrobić – wciąż się nakręca. Kręci korbą, dzięki czemu robi daną czynność niemal bezbłędnie. Przykład?

Dzisiaj na lekcji WF’u graliśmy w pewien prymitywny sport, który nazywam siatkówką – możliwe, że Ty używasz innej nazwy. Tak czy siak zabawa polega na zagrywce i odbijaniu piłki. Proste ;) Nie ukrywam, że nigdy nie byłem orłem w tej dyscyplinie. Ale dzisiaj postanowiłem, że będę najlepszy – nakręciłem się szczególnie na serwowanie.
Po pierwszej udanej zagrywce łyknąłem bakcyla i zacząłem stawiać sobie poprzeczkę coraz wyżej. Czyli po prostu – zacząłem celować w konkretne miejsca ;) I tak – z koleś, który nie potrafił przebić piłki na drugą stronę boiska, miał najlepszą (a co najmniej jedną z najlepszych) skuteczność zagrywki w drużynie!

Teraz mam high mission – opanować tą korbę i stosować ją kiedy tylko sobie zapragnę :D Zafajniście.

6 komentarzy

  1. Ty jestes prymitywem a nie siatkowka. Jak sie jest cieniasem to twoja sprawa, ale nie obrazaj takiego sportu jak siatkowka


  2. elo ziom –W ogóle się nie znasz! Nie wpisuj się skoro nie rozumiesz co Krystian miał na myśli. Widocznie jego teksty są zbyt inteligentne jak dla ciebie. Pomysł bardzo mi się podoba i w pełni Ciebie popieram Krystianie. Szkoda, że tak mało tu piszesz. Fajnie się Ciebie czyta i w ogóle uważam, że twoje przemyślenia są takie głębokie. Trzymam kciucki!


  3. Zgadzam się z przedmówcą! To co piszesz jest piękne! I Love You!


  4. Tak, tylko to ‘rozkręcenie’ się Krystiana kosztowało mnie 100 brzuszków więc rada na przyszłość… nie rozkręcaj się:P


  5. A co to jest korbka? (kawał z brodą :P )

    Co NLP to jak widzisz wszędzie możesz je wykorzystać. Co za tym idzie jak w to wejdziesz to na zawsze. W końcu jeśli coś działa to zostaje.
    Co do siatkówki to ie lubiłem, nie lubię i może kiedyś polubię, kiedy będę miał ku temu motywację. Kosz lepszy, bo pobiegać można :D Poza tym do kosza mam warunki 8)

    Co do głębokości … lol.
    Dla mnie norma, ale ja ynny yestem i poyebany :P

    Baw się ku radości swej


  6. Twoja historia naprawdę mnie urzekła i rzuciła na kolana. Sam jestem głupim lamuskiem, który chciałby dojśc do takiego mistrzostwa jak Ty. Proszę daj mi kilka wskazówek, jak mogę życ lepiej i potrafić realizować postawione sobie cele.



Skomentuj